Wywiad z Pawłem Fleszarem, autorem książki "Powódź"

Wywiad z Pawłem Fleszarem, autorem książki "Powódź"
Paweł Fleszar 


Paweł Fleszar - dziennikarz, absolwent studiów dziennikarskich, politologicznych i medioznawczych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisał dla Przeglądu Sportowego, Gazety Krakowskiej, oraz wielu innych lokalnych gazet, oraz magazynów sportowych. W teście na Inteligencję uzyskał wynik 160 IQ, co uprawnia do członkostwa w Stowarzyszeniu Mensa Polska. W 2019 roku został jednym ze zwycięzców konkursu „Kryminał na 100-lecie AGH”, a jego opowiadanie „Dodatkowy rzut osobisty” wraz z 11 innymi nagrodzonymi tekstami znalazło się w antologii "Archiwum Groźnych Historii", która ukazała się 9 grudnia 2019, nakładem Wydawnictw AGH.

Oficjalna strona autora: sportkrakowski.pl
Link do fragmentu książki "Powódź": www.km.com.pl/upload_pdf/Powodz.pdf


Justyna Krulczuk: Kim tak właściwie jest Paweł Fleszar?

Paweł Fleszar: Zaczyna się od trudnego dla mnie pytania... Jestem dziennikarzem - od 22 lat - który jakiś czas temu wziął się za pisanie książek. Jestem też czytelnikiem - od blisko 40 lat - który napisał dwie książki, jakie sam chciałby przeczytać: "Powódź" i "Wyśnioną jedenastkę". Obie opowiadają o zwykłych ludziach, "niezawodowcach" w sferze kryminalnej, którzy zostali wplątani w kryminalną, sensacyjną intrygę. Akcja obu książek rozgrywa się w Krakowie, który jest w nich bardzo obecny. Ta pierwsza ma trochę wątków nostalgicznych, podkreślających, jak silna, nawet po kilkudziesięciu latach, może być przyjaźń zrodzona w dzieciństwie. Można w niej znaleźć również cytaty muzyczne. W "Wyśnionej jedenastce" tłem, ale i sednem fabuły są tajemnice z historii piłki nożnej. Jest tu trochę obrazków ze środowiska dziennikarskiego i bardzo wyraźny wątek miłosny. O tym wszystkim sam chętnie przeczytałbym w powieści.


Justyna Krulczuk: Co stanowiło inspirację do napisania książki "Powódź"?

Paweł Fleszar: Inspiracji było kilka. Zdjęcie pięknej dziewczyny przyciskającej do policzka puszkę coli. Mniejsze lub większe powodzie nawiedzające regularnie Kraków. Jakieś 25 lat temu usłyszałem o zjawisku, które stało się głównym tematem intrygi kryminalnej "Powodzi", a inspiracją był również fakt, że później słyszałem o nim zaledwie kilka razy. Uznałem, że warto pokazać, jak może wyglądać coś, o czym nie wiadomo, czy na pewno istnieje, ale budzi poruszenie przez swą drastyczność... Do tego doszły indiańskie powieści z dzieciństwa, muzyka, felieton Tomasza Beksińskiego w "Tylko rocku", którym zapowiedział swoją śmierć. A może nie tyle inspiracją, co motywacją, była "Wyśniona jedenastka", która nie znalazła wydawcy, ale zyskała pochlebne opinie. Uznałem, że warto spróbować jeszcze raz.


Justyna Krulczuk: Czym zatem jest "Powódź" Pawła Fleszara?

Paweł Fleszar: Niezręcznie mi charakteryzować własną książkę, ale wierzę, że jest kryminałem z dynamiczną narracją i sporą dawką humoru, zwłaszcza w dialogach. Że można w niej poczuć krakowski klimat, sporo tutejszych smaczków - także smaczki dosłowne, czyli potrawy. Wiem, że temat stanowiący sedno intrygi "Powodzi" jest bardzo rzadko spotykany w popkulturze. Sam ostatnio zetknąłem się z nim w pewnym filmie 20 lat temu, a niedawno dowiedziałem się, że w ciągu minionej dekady znalazł się w dwóch powieściach kryminalnych, polskiej i skandynawskiej. Przede wszystkim jednak wierzę, że niemal każdy może znaleźć w mojej książce atrakcje czytelnicze dla siebie.


Justyna Krulczuk: Czy wysokie IQ wpływa pozytywnie lub negatywnie na Pańską twórczość literacką? 

Paweł Fleszar:
 Nie wiem, trzeba byłoby przeprowadzić badania porównawcze, ze mną z niższym IQ ;) Wydaje mi się, że iloraz inteligencji jest tylko jedną ze składowych cech dla każdego człowieka, w każdej dziedzinie działalności. 27 lat temu przeczytałem w gazecie, że Mensa Polska organizuje w Rzeszowie sesję testową i zgłosiłem się zaintrygowany. W czasach przedinternetowych nie było nawet dokładnie wiadomo, jak taki test wygląda. Okazało się, że mam IQ 160, ale później ani nie angażowałem się w działalność Mensy, ani nigdy, np. w CV, nie wspominałem o tym. A więc świadectwo posiadania IQ też do niczego mi się nie przydało. Umieściłem tę informację niedawno w autorskiej notce biograficznej, traktując ją jako ciekawostkę.


Justyna Krulczuk: Ile trwały prace nad książką. Począwszy od zamysłu po gotowy do sprzedaży nakład? 

Paweł Fleszar: 
Jak wspominałem, pierwsze inspiracje, luźne pomysły miałem już dawno. Ale licząc od momentu, kiedy zacząłem zbierać materiały, obmyślać postaci, dialogi, notować wszelkie pojawiające się pomysły - wszystko, wraz z właściwym pisaniem i poprawianiem, zajęło jakieś 14-15 miesięcy. A odtąd wypadki potoczyły się bardzo szybko, bo w połowie sierpnia rozesłałem książkę do wydawców, a po dwóch tygodniach zadzwonił do mnie Michał Koliński, właściciel Domu Wydawniczego Księży Młyn, mówiąc, że przeczytał "Powódź" na urlopie i chce ją wydać. Kilka dni zabrało jeszcze precyzowanie warunków umowy. Mimo że później pracy było bardzo dużo, bo książka była dwukrotnie adiustowana, opracowywana graficznie, co w jej przypadku ma znaczenie, przygotowywano do niej okładkę - już 24 października miała premierę na krakowskich targach.


Justyna Krulczuk: Czy jest już zamysł kolejnej książki?

Paweł Fleszar: 
Mam cztery, pięć pomysłów na fabuły; do dwóch zebrałem większość materiałów, z czego akcja jednego jest na tyle wyraźnie nakreślona, że mógłbym to już pisać. W tej chwili jednak priorytetem jest dla mnie "Wyśniona jedenastka". Poprawiam ją i chcę jeszcze raz zaproponować niektórym wydawcom, bo ze względu na swą piłkarską tematykę jest idealną pozycją na Euro 2020. Przed taką imprezą zwykle ukazuje się sporo futbolowych książek, biografii, wywiadów, itp., a "Wyśniona jedenastka" jako powieść byłaby dla nich uzupełnieniem i urozmaiceniem. Zresztą w sferze piłkarskiej opiera się na faktach.


Justyna Krulczuk: Czy według Pana trudno wydać w naszym kraju książkę u tradycyjnego wydawcy?

Paweł Fleszar:
 Bardzo trudno, ale powiedziano o tym już tak wiele, że nie chcę powielać tamtych opinii. O tym, jak duża jest podaż tekstów i determinacja ludzi, którzy je napisali, świadczy fakt, że całkiem nieźle prosperuje w Polsce kilka wydawnictw publikujących książki za pieniądze autorów. Co nazywa się elegancko współfinansowaniem.


Justyna Krulczuk: Jakiej rady, jeśli chodzi o pisanie, udzieliłby Pan sobie z przeszłości?

Paweł Fleszar: Nie jestem pewien, czy Paweł Fleszar sprzed paru lat by mnie posłuchał ;) Są rzeczy, w najróżniejszych dziedzinach życia, nie tylko w pisaniu, których trzeba doświadczyć, żeby je zrozumieć, przekonać się o słuszności pewnych prawd. Dla przykładu, teraz, bogatszy o doświadczenia związane z ukazaniem się "Powodzi" i nie ukazaniem się "Wyśnionej jedenastki", poprawiam i skracam tę drugą. Z lekkim tylko smuteczkiem wyrzucam fragmenty, które kiedyś wydawały mi się absolutnie nieodzowne, a teraz uważam, że nie będą obchodzić większości czytelników. Staram się usuwać z tej książki dłużyzny i przeładowanie informacjami.


Justyna Krulczuk: Jakie zatem są Pańskie sugestie dla osób pragnącym pokazać swoją twórczość światu?

Paweł Fleszar:
 Nie wiem, czy jestem powołany do udzielania komukolwiek rad. Przytoczę jednak dwa cytaty. Pierwszy jest oklepany, ale adekwatny: "Lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie spróbowało". Trzeba się nastawić, że może boleć. Nawet nie krytyka, bo krytyka oznacza, że ktoś się z tekstem zapoznał, ale obojętność - można wysłać książkę do wydawnictw i nie doczekać się odpowiedzi, nie wiedząc nawet, czy ktoś otworzył maila. Ale efekt może być też nadspodziewanie pomyślny. Drugi cytat to zdanie Leopolda Tyrmanda z "Dziennika 1954": "Nie wierzę w talent, tylko w kumulację umiejętności". Człowiek rozwija się pisząc i konfrontując to, co napisał ze zdaniem innych i ze swoim własnym oglądem tego - już z pewnego dystansu. Sam przekonałem się o słuszności tego twierdzenia w ciągu kilku pierwszych lat pracy dziennikarskiej.


Justyna Krulczuk: Czy w 2020 roku ma Pan zaplanowane spotkania autorskie? 

Paweł Fleszar:  O jednym wiem na pewno. Fundacja Rozwoju Kultury "Urwany film", prowadzona przez Janusza Mikę i Krzysztofa Maćkowskiego, m.in. autorów kryminałów, organizuje od 2014 roku cykliczne spotkania pod nazwą "Krakowski Czwartek Kryminalny". W czwartek 30 stycznia zapraszam wszystkich chętnych, czy to do Arteteki przy ul. Rajskiej w Krakowie, czy przed komputery. Spotkania są bowiem transmitowane na żywo w internecie. "KCK" miał już siedemdziesiąt edycji, wszystkie - nie tylko z udziałem pisarzy, ale także ludzi związanych zawodowo z kryminalistyką - można znaleźć na YouTube.


Justyna Krulczuk: Pozostaje mi zatem życzyć kolejnych sukcesów literackich.

Paweł Fleszar:
 Dziękuję!




- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Zapraszam na Fanpage: Taka Troche
Instagram: jusiak_k
YT: Taka Troche

5 komentarzy:

  1. Ciekawy i interesujący wywiad. O książkach zielonego pojęcia nie miałam, ale chętnie zerknę na e-booki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że nie czytałam książek tego autora i pierwszy raz o nim słyszę, ale wywiad fantastyczny, więc będę miała na uwadze książkę

    OdpowiedzUsuń
  3. Przystanę bliżej cytatom podanym przez bohatera` wywiadu.Kumulacja umiejętności, to cały worek talentów, które nie są ulotne, nie dzieją się z przypadku, po prostu są i rozkazują"Musisz to napisać i będzie to dobre".

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zna się wartościowych ludzi dopóki bloger nie opisze ich na swoim blogu. Mam nadzieję, że te dwie wydane książki, to tylko rozgrzewka maszyny, przed kolejnym dziełem. Autor ma przed sobą najlepsze pisarskie lata, czekamy zatem na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam szczerze, że wcześniej nie znałam tego autora chociaż książka gdzieś obiła mi się o uszy :)
    Bardzo fajnie przeprowadzony wywiad :D Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz.
Zawsze was odwiedzam.
Buziaki :*